Galeria ARTIBUS

Każdy lekarz musi mieć w sobie pasję, ciekawość świata i otwartość na człowieka. Okazuje się, że często tej energii jest tyle, że wystarcza jej jeszcze na liczne zajęcia pozazawodowe. Jedni realizują się więc w działalności społecznej, inni poprzez sport, ale są także tacy, którzy oddają się muzyce czy sztukom plastycznym. To z myślą o nich powstała galeria Artibus. Funkcjonuje ona w Domu Lekarza i stała się miejscem, w którym można zobaczyć to, co lekarze robią po pracy. Zdarza się, że dłoń, która pewnie trzyma skalpel, niemal równie sprawnie radzi sobie z pędzlem, a oko obserwujące uważnie pacjenta szuka po godzinach piękna przez wizjer aparatu fotograficznego. Uzdolnionych lekarzy nie brakuje, a galeria stała się miejscem, w którym można zobaczyć, co robią i w jaki sposób widzą otaczający ich świat. Artibus to miejsce wystaw fotograficznych, malarskich i rzeźbiarskich. Tutaj lekarze podróżujący po bliskim i dalekim świecie pokazują utrwalone przez siebie kadry. Początki były skromne, ale szybko okazało się, że Dom Lekarza to miejsce przyjazne medykom z artystycznym zacięciem.

W naszej siedzibie było trochę smutno z pustymi ścianami. Wiedzieliśmy jednak, że wielu lekarzy tworzy, maluje – wspomina Anna Lella, prezes Izby i prywatnie pasjonatka sztuki.

Namawialiśmy lekarzy do tego, żeby podzielili się z nami efektami swojej pracy. Nie jest to łatwe, bo w ten sposób człowiek odsłania przecież wrażliwszą część swojego ja.

Jednak kiedy wreszcie się udało, to chętnych zaczęło szybko przybywać. Wernisaże stały się wydarzeniami towarzyskimi, integrującymi lekarzy, dającymi satysfakcję. Twórcy poczuli się docenieni i zauważeni. Zdarzało się już nie raz, że ciekawe prace wypatrzone na wystawach wędrowały później w zupełnie inne miejsca. Cały Dom Lekarza z biegiem czasu zaczął przypominać galerię, bo na jego ścianach kolejno przybywały obrazy i zdjęcia będące owocem tych lekarskich pasji. Dzięki opiece Warmińsko-Mazurskiej Izby Lekarskiej udało się także wydostać tę twórczość poza mury galerii. Stało się tak za sprawą starannie drukowanych wydawnictw jak Ars Vitae. Zamieszczone w nich fotografie, ale także wiersze, mogły trafić do szerszego kręgu odbiorców. Dzisiaj wielu lekarzy nie wyobraża sobie Domu Lekarza bez Artibusa, a terminarze wystaw są rezerwowane wiele miesięcy naprzód. Dlatego twórcy, aby pokazać swoje dzieła, muszą zwykle dość długo poczekać w kolejce.